Certyfikat ISO
Dla nikogo chyba nie będzie zaskoczeniem stwierdzenie, że firm, która może poszczycić się certyfikatem ISO, choć do rzadkości na polskim rynku nie należy, to może być zdecydowanie atrakcyjniejsza od konkurencji, która wciąż certyfikatu takiego nie posiada. Zazwyczaj gdzieś w procesie otrzymywania takiego wyróżnienia ogromne pieniądze zarabiają tak firmy consultingowe, pomagające wdrożyć nowy system i okiełznać całe papierkowe zamieszanie jakie przy okazji powstaje. Z drugiej jednak strony, informacje na temat sposobu uzyskiwania ISO są ogólnodostępne i można bez większych przeszkód postarać się samodzielnie zrealizować ten cel. Kluczem do sukcesu jest nauczenie się dokumentowania wszystkich procesów zachodzących w firmie, ponieważ to właśnie na podstawie takiej dokumentacji certyfikat jest przyznawany. Nie jest to zadanie łatwe, ale na pewno daleko mu jeszcze do niewykonalnego. Ewenementem, z jakim May do czynienia przy ubieganiu się o certyfikat ISO jest fakt, że dokumentacja nie jest sporządzana przez osoby z zewnątrz, ale przez samego pracownika, który dokumentuje efekty swojej pracy. W związku z tym rodzi się problem nadzoru nad sporządzonymi dokumentami, co dla większości przedsiębiorców jest największym problemem, ponieważ wymaga zastosowania odpowiedniego programu.
O firmie nieatrakcyjnej. Sposobów na uatrakcyjnienie firmy jest całkiem sporo. I może właśnie dlatego coraz częściej zdarza się, że przedsiębiorcy nieco przesadzą z uprzejmością, co dać może efekt odwrotny do zamierzonego. Bo klient zarzucony wszechogarniającą miłością, kompetencją i nieomylnością sprzedawców właściwie nie ma już nic do zrobienia. Ważne jest, żeby mógł on nadal sam podjąć ostateczną decyzję co do zakupu, albo przynajmniej wytworzenie wrażenia, że nikt na jego decyzję specjalnie nie wpłynął. Nie chodzi o oszukiwanie, ale o pozostawienie klientowi swobody. Firma, która o tym zapomni, nie będzie wysoko ceniona, nie będzie miała dobrej opinii. Odgórne ustalenie zbyt wielu norm ubioru czy zachowania wcale nie musi sprawić, że klient będzie czuł się lepiej. Jeśli jest to taktyka obliczona na zdobycie pewnej określonej grupy docelowej- w porządku. Najczęściej jednak firmy chcą sobie zjednać wszystkich klientów, co z jednej strony jest nielogiczne, z drugiej zaś- niemożliwe, jeśli normy obowiązujące pracowników będą ustawione „na sztywno”. Pewna dowolność pozwoli pracownikom lepiej dopasować się do oczekiwań konkretnego klienta a przy tym nie zawęzić końcowej grupy odbiorców.
Tagi: certyfikat, certyfikaty, firma, iso, nieatrakcyjna, pozwolenia, pr, wizerunek
